Artur Maćkowiak

Data utworzenia: 2015-03-02

kup cd kup plik
 

Data premiery: 18.02.2015
Czas: 49:17


 

Lista utworów: 

1. some sort of trouble

2. the light of the first dance

3. float on my red eyes

4. where are you mr alcando?

5. flying everywhere

6. up ahead

7. windy song

8. you are sitting in the pavilion
 

Trzecia solowa płyta w dorobku Artura Maćkowiaka przynosi kompozycje bardziej rozbudowane i wielowarstwowe niż na poprzednich wydawnictwach. Nowe nagrania powstały w oparciu o doświadczenia wyniesione z grania na żywo. Mniej tu melodii i piosenkowych form na rzecz bardziej rytmicznych i operujących strukturami dźwiękowymi rozwiązań. Choć nie brak na tej płycie charakterystycznej dla tego muzyka melodyki, zdecydowanie więcej niż dotychczas jest tu abstrakcyjnej elektroniki, przesterowanych gitar, ambientowych kolaży czy freejazowych saksofonów. 
Muzyka na tej płycie to wyprawa w świat dość mrocznych i eklektycznych obrazów. 
 


Skomponował, zagrał na gitarze, keyboardach i elektronice Artur Maćkowiak
Na saksofonie w utworze 2 i 6 zagrał Tomasz Gadecki
Nagrał w A\V Studio w Bydgoszczy, w sierpniu 2014 Filip Pniewski 
Zmiksował i zmasterował Michał Kupicz
Zdjęcia i skład okładki Adam Kruk

Nagrania powstały w ramach projektu "Obserwatorium dźwięku" realizowanego przez MCK w Bydgoszczy. 

 

 

 



Artur Maćkowiak up ahead from satori on Vimeo.



Recenzje: 

Nowa płyta Artura Maćkowiaka, jest znakomitą wizytówką bydgoskiej sceny, zgromadzonej wokół kolektywu Milieu L'Acéphale. Były muzyk Something Like Elvis i Potty Umbrella, doskonale ilustruje swoimi nagraniami ideę brutalizmu magicznego, nagrywając przy tym swoją, jak dotąd najlepszą płytę.

 

Po wydaniu zeszłorocznej "II" w składzie Innercity Ensemble, oraz po eksperymentach dźwiękowych z Grzegorzem Pleszynskim, Maćkowiak wykorzystał twórczą energię na nagranie kolejnej solowej płyty, zaskakując przy tym słuchaczy ogromną woltą artystyczną. Do tej pory, autorskie albumy muzyka, przybierały formę swobodnej impresji zaaranżowanej na kręgosłupie gitarowej ornamentacji . Na tym tle "If it's not real" okazuje się być materiałem bardzo konkretnym, wymagającym od autora, czegoś więcej niż puszczenia się w wir improwizacji. Na nowej płycie struktura, tematy, dramaturgia zostały rozbudowane i dopracowane z kompozytorskim pietyzmem, a impresja pojawia się jedynie w formie pojedynczych ścieżek.

 

Punktem wyjścia "If it's not real" jest repetycja, wpływająca zarówno na transowość materiału jak i jego eteryczność. Zapętlone frazy gitary i towarzyszących jej syntezatorów, natchnione mocnymi motywami melodycznymi, piętrzą gęste faktury dźwiękowe, generują zjawiskowe polifonie, oraz nadają utworom hipnotycznego rytmu, napędzającego fabułę. Tak powstałe fundamenty, zostają oblane partiami klawiszy, malując oniryczne tło, bądź wysuwając się na pierwszy plan, zatapiają utwory w kosmicznym krajobrazie. Kiedy struktura kompozycji wydaje się już na tyle gęsta i spiętrzona, Maćkowiak pobudza ją efektowną ścianą zgiełku ("Some sort of trouble"), albo trzyma w zanadrzu, melodyjny motyw, który sprawia, że muzyczna esencja utworu, nabiera drugiego życia, zostając w pamięci jako zjawiskowy lejtmotywy. Jeśli i tego byłoby mało, by dostrzec niezwykłą kreatywność autora, to sięga on jeszcze w dwóch momentach po Tomasza Gadeckiego, który chropowatym saksofonem ekspresyjnie puentuje kompozycje.

 

Trudno byłoby mi wskazać jakiekolwiek słabsze fragmenty omawianej płyty, solówka Maćkowiaka jest bowiem, aż nasycona unikalnymi motywami, które świadczą o nietuzinkowym wyczuciu klimatu i dramaturgi. Niemal każdy utwór posiada rys, który nadaje mu ponadczasowego charakteru. Tak jest w "Some sort of trouble", gdzie na fundamencie gitarowych ścieżek, rozlega się reichowska repetycja syntezatorowego motywu. Podobne zjawiskowe uniesienia i niespodzianki czekają nas m.in.  w "Float on my red eyes" - w postaci generowanych, etnicznych piszczałek; "Where are you Mr Alcando?" - gdzie w drugiej połowie utworu pojawia się transowa pętla klawiszy, czy w "Up ahead" gdzie zarówno "danceflorowy" motyw głównego loopa, przesterowane, sfuzzowane gitary, oraz free jazzowy saksofon Gadeckiego współtworzą ze sobą psychodeliczny spektakl.

 

Trudno oprzeć się wrażeniu, że to jak dotąd opus magnum w karierze Maćkowiaka. Sięgnął on bowiem z premedytacją po wszystkie wątki jakie przewinęły się przez kilkanaście lat jego muzycznej działalności. Stworzył materiał ze szczątków estetyk i wykorzystał do zbudowania niezwykle eklektycznej, a przy tym szalenie spójnej koncepcji. Na "If it's not real" spotykają się echa minimal music, krautrockowy nerw, echa free jazzu, nieziemskie krajobrazy koschmiche music, smakowita elektronika, gitarowa muzyka improwizowana, oraz post-rockowe echa Something Like Elvis, czy Potty Umbrella ("Windy song", "The light of the first dance"). I tak jak wspomniałem na początku wpisu, płyta Maćkowiaka, może być doskonałym ambasadorem projektów zorientowanych wokół kolektywu Milieu L'Acéphale. Przenikają tutaj bowiem fluidy ze Starej Rzeki, T'ien Lai, Alamedy, Innercity Ensemble, czy Kapital. Transowość, psychodelia, odrealniona atmosfera, mariaż gitary z elektroniką, malowniczo oddają brutalizm magiczny bydgoskich wizjonerów i profanów.

 

Nie można pominąć również faktu, że bez produkcji Michała Kupicza "If it's not real" nie posiadałaby, aż tak ogromnej siły oddziaływania. Wąska selektywność, przytłumione brzmienia instrumentów, analogowy szum, wysunięcie na pierwszy plan tonów średnich, w wymarzony sposób zostały dostrojone do częstotliwości gitary i syntezatorów, tworząc osobliwą materią dźwiękową płyty.

 

Akurat wtedy, kiedy wszystkie oczy po raz kolejny zostały zwrócone na Kubę Ziołka (premiery Kapital, Alameda 5), niespodziewanie pojawia się esencjonalna "If it's not real", która okazuje się jak dotąd najciekawszą z płyt słyszanych przeze mnie w 2015. Maćkowiakowi udało się w pojedynkę zdyskontować artystyczny sukces kolektywnej pracy Innercity Ensemble. 


--------------------

Nie ma miejsca na zbędne słowa czy wyimaginowane opowiastki, ale za to jest muzyka przez duże „M”.

 

Jesienią ubiegłego roku ukazał się album duetu Maćkowiak/Pleszyński – „A sound of the Wooden Fish” (nasza recenzja). Materiał okazał się być na tyle dobry, że wskoczył do mojego podsumowania roku 2014 (tutaj). Przypomnę tylko, że Artur Maćkowiak to muzyk, performer, animator kultury alternatywnej oraz założyciel oficyny Wet Music, związany z zespołami Innercity Ensemble, Something Like Elvis i Potty Umbrella.

Już poprzednia solowa płyta Maćkowiaka – „Before The Angels Play Their Trumpets” (2013) była niezwykle ciekawą pozycją, na której udało mu się wyszlifować swoje brzmienie. Mam tu na myśli oczywiście brzmienie gitary w zestawieniu z elektroniką. Podobnie ma się sprawa w przypadku longplaya „If It’s Not Real”, gdzie Maćkowiak z jednej strony kontynuuje swoje poszukiwania w obrębie gitarowych melodii w połączeniu z elektroniką i syntezatorami, a z drugiej – wciąż szuka nowych brzmień i rozwiązań, chwyta za inne instrumenty oraz zaprasza do współpracy różnych artystów.

Tym razem nie dostaliśmy żadnego dodatkowego opisu do krążka, poza tym, że nagrania powstały w ramach projektu „Obserwatorium dźwięku” realizowanego przez MCK w Bydgoszczy. Twórca stwierdził, że szkoda czasu na gadanie i pisanie elaboratów, które niczemu nie służą, lepiej dać szansę słuchaczom, aby w pełni skupili swoją uwagę na tym, co najważniejsze – muzyce.

 

Płytę otwiera świetne nagranie „Some Sort of Trouble”, gdzie dzikie, szorstkie, psychodeliczne i wręcz noise’owe partie gitary ocieplają syntezatorowe wstawki. W „The Light of The First Dance” mamy free jazzowe solo na saksofonie Tomasza Gadeckiego (Olbrzym i Kurdupel, 250kg, Bikomutant) i dubowy, podskórny trans. Czy ktoś pamięta album „936” Peaking Lights? Tak, to dobry kierunek. Z kolei w „Float On My Red Yes” Maćkowiak zbudował napięcie na ambientowo-gitarowych flangerach, kontrapunktując je mocnym riffem. „Where Are You Mr. Alcando?” to spaghetti western w oparach psychodelii, zaś w „Flying Everywhere” powiało afrykańską nutą. W „Up Ahead” znów powraca ten miły dla ucha gitarowy noise, jaki pojawił się w pierwszym numerze, okraszony free jazzowymi figlami Gadeckiego na saksofonie. Album zamykają dwa urocze i nieco wyciszone fragmenty o post-rockowej proweniencji („Windy Song”, „You Are Sitting In The Pavilion”).

Na sam koniec ograniczę się do kilku słów i powiem tyle, że „If It’s Not Real” to cholernie prawdziwa i szczera muzyka.

 

Łukasz Komła

www.nowamuzyka.pl

--------------------
 

Zagraj to jeszcze raz, Sam. A dlaczego nie 10 razy? Dlaczego nie 20? Dlaczego nie 30? - zdaje się pytać Artur Maćkowiak, zapętlając gitarowe i elektroniczne dźwięki, a dopiero na tym fundamencie, powoli i w spokoju, budując kolejne improwizacje. Ci którzy pamiętają go z Something Like Elvis i Potty Umbrella mogą być nieco zaskoczeni, ale fani Innercity Ensemble oraz solowych płyt muzyka wiedzą już mniej więcej, o co chodzi. Jedni i drudzy powinni zakochać się w tej płycie od pierwszego wejrzenia.


Łukasz Wawro
www.redbull.com/pl/pl/music

--------------------
 

Kolejną płytą zrealizowaną w ramach bydgoskiego projektu ''Obserwatorium dźwięku'' jest trzecia solowa płyta muzyka, performera i animatora kultury alternatywnej - Artura Maćkowiaka (znanego także m.in. z formacji Something Like Elvis oraz wydanej kilka miesięcy wcześniej płyty nagranej w duecie z Grzegorzem Pleszynskim: ''A Sound Of The Wooden Fish'', 2014).

Sesja, podczas której powstały nagrania wypełniające ten krążek odbyła się w Bydgoskim A/V Studio, a płytę wypełniło osiem kompozycji Artura Maćkowiaka zdominowanych dźwiękami gitary i instrumentów klawiszowych oraz generowanymi elektronicznie efektami.

W dwóch przypadkach multiinstrumentalistę wsparł znany z odważnych projektów muzycznych, współpracownik m.in. Przemka Dyakowskiego i Mikołaja Trzaski - saksofonista Tomasz Gadecki, którego ostatnio słyszeliśmy m.in. na płytach: ''Melt'' (2013, duet Sambar) i ''Work'' (duet Olbrzym i Kurdupel).

Rozbudowane i wielowarstwowe motywy jakie spływają na nas po uruchomieniu płyty, są efektem zarówno wielkiego doświadczenia jakie instrumentalista zdobył podczas rozlicznych koncertów, jak i robiącej wrażenie nieograniczonej, muzycznej wyobraźni w zakresie kompozycji i rozwiązań brzmieniowych. Struktury dźwiękowe zaproponowane przez Maćkowiaka w równej mierze odnoszą się do muzyki elektronicznej lat 70-tych i 80-tych (otwierający album utwór: ''Some Sort Of Trouble'', ''Up Ahead''), współczesnego ambientu (''Float On My Red Eyes'') a nawet estetyki freejazzowej (''The Light Of The First Dance'', ''Up Ahead'') i to niejednokrotnie w obrębie jednego utworu.

Psychodelia, jazz, elementy etniczne, ambient, noise... Utwory wypełniające album stanowią niezwykle udany gitarowo – elektroniczny eksperyment, a muzyka z ''If it's not real'' zdaje się docierać do najgłębszych zakamarków świadomości słuchacza. Artur Maćkowiak konsekwentnie kroczy wybraną przez siebie przed laty muzyczno - dźwiękową ścieżką, opartą na partiach gitary finezyjnie połączonych z nowoczesną elektroniką, jednak ciągle w obrębie tej formuły potrafi zaskoczyć i urzec słuchacza nowymi rozwiązaniami.  

 

Robert Ratajczak

www.longplayrecenzje.blox.pl
 

--------------------
 

Artur Maćkowiak od lat próbuje przekazywać słuchaczom swoją wizję muzyki. Wizję dość pokrętną, często chaotyczną, dla wielu osób niezrozumiałą. Awangardową i improwizowaną, zahaczającą i o noise, i o jazzowe wtręty, nie zapominając także o elektronikę oraz psychodelię. Czy mu się udaje? Trudne pytanie, w końcu wiadomo, że najlepiej się sprawdza to, co łatwe i przyjemne, a że muzyka założyciela Wet Music Records do najprzystępniejszych nie należy, to i efekty tej pracy są różne. Różna też jest sama muzyka Maćkowiaka, bo choć budowana i opierana na brzmieniu jego gitary, to za każdym razem, przy każdej solowej płycie, albumach Innercity Ensemble czy wydawnictwach przygotowywanych z innymi muzykami (ubiegłoroczne A Sound of the Wooden Fish z Grzegorzem Pleszyńskim czy The Duluoz Legend z Tomaszem Pawlickim z 2011 roku) Artur Maćkowiak stara się poruszać po innych rejonach. Tak też jest w przypadku If It's Not Real, wydawnictwie zgoła odmiennym od tego, do czego bydgoski muzyk zdążył przyzwyczaić słuchaczy.

 

O co chodzi? O rozbudowane, może nie aranżacje, ale struktury brzmienia. O położenie akcentu na rytmikę i swoistą rozległość muzycznych zainteresowań Maćkowiaka. Some Sort Of Trouble porywa tempem wygrywanym na gitarze kontrastującym z powolnymi, wchodzącymi w new new age partiami klawiszy. Do tej lekko skocznej (rytm), lekko delikatnej (keyboard) kompozycji Maćkowiak wrzucił jednak to, co burzy dotychczasowy ład - niemal drone'owe, kipiące od noise'u gitary. Przestery wypełniają Some Sort Of Trouble, nadając całości chaotycznego wydźwięku i pewnej świeżości, dzięki temu ponad dziewięciominutowe nagranie nie nudzi.

 

Z tą nudą może trochę przesadzam, bo przecież o transowość w przypadku If It's Not Real chodzi. Systematyczne repetycje, podążanie tym samym rytmem. To on jest tą bazą, do której Maćkowiak dodaje tu gitarę, tam klawisze, jeszcze gdzie indziej (albo obok) elektroniczne bajery, lub do których gościnnie na saksofonie dogrywa Tomasz Gadecki (o nim zaraz, bo to też istotne). To on wyznacza kierunek utworów, nadaje im odpowiedni ton, scala cały album. Oczywiście, Artur Maćkowiak nie zaniedbał nigdzie sprawy. Gitara odgrywa tutaj ogromną rolę. Szorstkie riffy z jednej strony, z drugiej psychodeliczny fingerpicking. Do tego pokręcona elektronika i rytualna prostota. To drugie najlepiej oddaje Flying Everywhere, kawałek tak zwiewny i wkręcający rytualną melodią i repetycjami. Elektroniką Maćkowiak szaleje za sprawą Float On My Red Eyes, gdzie pulsujący rytm stanowi tło do gitarowej improwizacji, tych suchych i pojedynczych brzmień strun, jakby strojenia, jakby zabawy przed regularną grą. I ta faktycznie następuje w Where Are You Mr. Alcando?. Tutaj w końcu powraca do bardziej melodyjnych rejonów, choć wszystko w takt ciągłych powtórzeń. 


Co warto podkreślić, Artur Maćkowiak w każdym ze swoich utworów kreuje bardzo melancholijny świat, nawet gdy stawia na lekko piosenkowe formuły (rzadkość w przypadku tej płyty), to są to kompozycje cierpkie i kontemplacyjne, często chaotyczne czy po prostu mroczne. Duża w tym zasługa Tomasza Gadeckiego, który w dwóch utworach pojawia się wraz ze swoim saksofonem. Sztosem jest Up Ahead, prawdziwa petarda pod każdym względem. Buczące przestery, pulsujące klawisze i dziki saksofon pojawiający się znienacka i podkręcający nerwową atmosferę nagrania. Artur Maćkowiak znowu rozwalił bank swoją solową płytą. If It's Not Real to kolejne w jego dorobku wydawnictwo i kolejne tak skutecznie oddziałujące na emocjach słuchaczy. Bo Maćkowiak potrafi ciekawie kreować muzyczną rzeczywistość.  

 

Piotr Strzemieczny

www.iratemusic.pl
 

--------------------

Całkiem niedawno były muzyk Something Like Elvis, Artur Maćkowiak, nagrał ciekawy album w duecie z Grzegorzem Pleszyńskim. A Sound Of The Wooden Fish obracał się wokół odrealnionej, pejzażowej elektroniki i eksperymentów dźwiękowych uzyskanych za pomocą trąbki czy gitary. Natomiast na swojej kolejnej solowej płycie Maćkowiak oddala się nieco od tego materiału, prezentując coś innego. Nie usłyszymy więc na If It's Not Real kolejnej „Piosenki o zmywaniu naczyń” znanej z debiutanckiego Take Away. Nie znajdziemy też kompozycji w duchu „My Arms Are Travelling With My Heart” z Before The Angels Play Their Trumpets. Najnowszy krążek nie ma zbyt wielu delikatnych, rozmarzonych momentów — słuchając go, dostaniemy zanurzone w jakiejś dziwnej cieczy, wprawiające w trans, chropowate tekstury. Ciekawie?

 

A początek jest jeszcze inny. „Some sort of trouble” to okraszony świetnym melodyjnym motywem (zaczyna się na 1:56), zamknięty w prawie dziesięciu minutach, hipnotyczny jam rozegrany na prawach minimal music i, nie wiem, jakichś obrzędowych wątków rodem z muzyki chasydzkiej(?), przez który przeprawia się noise'owa ściana dźwięku wygenerowana jakby przez zbrutalizowanego Fennesza czy poddane elektronice Sunn O))). Nie jestem w pewien w stu procentach, ale chyba pierwszy raz tego typu rzeczy dzieją się na solowych wydawnictwach Maćkowiaka. W ogóle mam wrażenie, że artyście udało się ułożyć najlepsze jak dotąd melodie. Weźmy kolejny na płycie „The light of the first dance”, gdzie pośród gitarowych riffów przypominających wczesny Mogwai i saksofonu Tomasza Gadeckiego, znowu mamy świetną pętlę (1:42) męczącą myśli przez wiele godzin.

 

Wreszcie indeks trzeci to zapowiadane, podwodne impresje. Pozacinany, fragmentaryczny i oczywiście zapętlony odcinek, pogrywający w podobnym rejestrze do eksperymentów prowadzonych niegdyś przez zespół Oval, zostaje uzupełniony kojącymi, przefiltrowanymi plamami gitar. I tu znowu kojarzy mi się Fennesz, tylko tym razem jego laptopowe zabawy z dźwiękiem i gitarą. I tak sobie to wszystko dryfuje, aż nagle do drzwi, za którymi odbywa się cała ta sielanka, puka metalowy riff gitary, przyprowadzając ze sobą kilka innych, podobnych do siebie gości. Także cały czas coś się dzieje, cały czas człowiek się nie nudzi, słuchając.

 

A to dlatego, że cały czas dzieje się coś niespodziewanego. W pozornie bezpiecznym „Where are you mr. alcando?” (jeśli nie wiecie, kim jest tytułowy Mr. Alcando, sprawdźcie tutaj), pod koniec nie wiadomo skąd, w utworze pojawia się drone'owa chmara przewracająca nastrój całości do góry nogami. Podobne, nieco apokaliptyczne sprzężenie nawiązujące do tej końcówki usłyszymy w „Up ahead”. Tu słyszę nawet dźwięki, które wychodzą spod gitarowych strun Earth, a wszystko to znowu ubarwia Gadecki, dostosowując się do sytuacji swoim zaognionym saksofonem. Album kończy się utworem „You are sitting in the pavilion”, będącym najbliższym punktem odniesienia do tego, co można znaleźć na A Sound Of The Wooden Fish, choć ten ambientowy pejzaż, ewokujący jakiś cyberpunkowy krajobraz, jest jak najbardziej integralną częścią świata wykreowanego przez Artura Maćkowiaka i świetnym zamknięciem całego If it's not real. I może to nie jest album, który zmienia coś w ogólnym krajobrazie gitarowo-elektronicznego eksperymentu, to trzeba przyznać, że pomysłowość, warstwa kompozycyjna i chyba jednak przyswajalność naprawdę zapadających w pamięć, niemal popowych tematów, stanowi o najlepszej jak dotąd pozycji w solowej dyskografii Maćkowiaka. Przynajmniej takie jest moje zdanie.


Tomasz Skowyra
www.fuckyouhipsters.blogspot.com

--------------------

(...)

Wszystkie te moje zakłady oczywiście tylko o przekonanie. Sprawdzić powyższą listę można będzie dziś wieczorem – nagrody Akademii Fonograficznej retransmituje po 22.00 TVP. Ja do tego czasu zdążę jeszcze ze dwa razy przesłuchać znakomitą płytę ARTURA MAĆKOWIAKA “If It’s Not Real”, która żadnych szans na żadne Fryderyki nie ma – ani teraz, ani w przyszłym roku. Głównie dlatego, że trzeba by ją twardo wpisać do kategorii z muzyką alternatywną, a ta jest zbyt szerokim workiem. Poza tym zawiera muzykę instrumentalną, a ta ma (wystarczy przejrzeć dokładnie nominacje) bardzo pod górkę. Niech więc się bydgoski gitarzysta załapie na choć kilka słów przy tej głośnej fryderykowej okazji. Tym bardziej, że nowa płyta – feeria zapętlanych i przetwarzanych przez kolejne efekty partii gitarowych, gościnie wzbogacana saksofonowymi solami Tomasza Gadeckiego – na uwagę zasługuje. Nie traci nic z autorskiego stylu znanego z poprzednich solowych albumów Maćkowiaka (znanego z Potty Umbrella, a wcześniej Something Like Elvis, teraz jeszcze Innercity Ensemble), które tu opisywałem, a zyskuje na atrakcyjności. I dzięki bezpośrednim nawiązaniom do minimalizmu (“Some Sort of Trouble”), i dzięki odniesieniom do krautrocka (“Float on My Red Eyes”). Nawet drobne stylistyczne kiksy istnieją tu na prawach improwizacji – autor wyzyskuje je, by zbudować na nich za chwilę coś dużo ciekawszego. Ulubionym fragmentem jest dla mnie oparte na prostym szkielecie, ale stopniowo zatapiane w hałasie i odrealniane “Where Are You Mr. Alcando?”. Ten rodzaj dźwiękowej hipnozy wspartej dopisanymi tematami, takie bezkompromisowe rzucanie się na budowę w pojedynkę potężnych piętrowych aranżacji – to wszystko u Maćkowiaka lubię.

 

Bartek Chaciński

www.polifonia.blog.polityka.pl


--------------------

Polish guitarist Artur Maćkowiak has got quite a reputation in the Polish underground scene, starting with his membership of Something Like Elvis, one of the hidden gems of the country’s indie rock and continuing his career in many exciting shapes and forms, both solo and with other musicians. His newest solo album, released by Wet Music Records serves as one of the most comprenehsive and eclectic showcases of his latests solo work, oscillating between echoing psychedelic impressions and slowly unfolding indie interpretations. Like Manuel Göttsching, but equipped with all the negativity of the modern times while still retaining the talent for creating a trippy atmosphere. Recommended!

Jakub Adamek
www.weedtemple.wordpress.com

--------------------

Nachdem Artur Maćkowiak in diesem Jahr bereits mit Before the angels play their Trumpets ein Album veröffentlichte, erscheint nun weiterer Output des Polen. Mangelndes Einfallsreichtum konnte man ihm schon auf dem Vorgänger nicht vorwerfen, aber mit If it’s not real geht er noch einen Schritt weiter. Dabei wirkt das, was man hört, ähnlich unwirklich wie der Titel und das unscharfe Cover einen glauben lässt. Wie durch einen Filter, der die Wahrnehmung verzerrt – alles wirkt verschwommen und doch lassen sich Schemen einer sich aufziehenden Klanglandschaft festmachen.

Die Struktur dieser Klanglandschaften ist meist ähnlich: Es wird mit harmonischem Zusammenspiel einzelner Instrumente oder elektronischer Effekte begonnen und alles wirkt klar und deutlich. Mit jedem Moment werden aber neue Elemente hinzugefügt, die weniger harmonisch bis krachig wirken oder einfach unrhythmisch daherkommen. Mit der Zeit überlagern sich alle Elemente, bis dann nichts mehr voneinander zu trennen ist und alles in sich zu zerfließen scheint, wären da nicht kurze Riffings, gestrichene Saiten oder eben so etwas, was Perkussion sein könnte, die einem einen letzten Halt ermöglichen.

If it’s not real könnte vieles sein: Rausch, Fehlsichtigkeit oder eine Hypnosesitzung. Alles ist möglich und lässt einen in den Höhen, Klippen und Tiefen des Albums versinken.

 

Tristan Osterfeld

www.alternativmusik.de

--------------------
 

If It’s Not Real to album, na którym bydgoski muzyk kontynuuje samodzielne poszukiwania gitarowego transu. W porównaniu z poprzednim solowym krążkiem, dostajemy materiał znacznie bardziej niepokojący, gęsty i złożony produkcyjnie. Niemalże każda z ośmiu kompozycji wychodzi od zapętlonego gitarowego motywu, który z każdą minutą nabiera grozy, rozjeżdża się w syntezatorowych deformacjach, bądź zmierza do hałaśliwego przesilenia.

Maćkowiak ma niesłychaną łatwość w pisaniu prostych, melancholijnych, repetycyjnych melodii i dookoła nich potrafi zbudować bardzo ciekawe konstrukcje brzmieniowe, wkraczające w obszary nastrojowej, czasami mrocznej psychodelii. Kompozycje skonstruowane są z dużym wyczuciem dramaturgii, pozornie nie dzieje się w nich wiele, leniwie zmierzają do celu, jednak to nie cel jest tutaj najważniejszy, lecz proces. To na dobrą sprawę muzyka drogi, która mogłaby posłużyć za soundtrack do jakiejś surrealistycznej, posępnej animacji – stąd tytuł albumu poczytują za bardzo adekwatny do klimatu. Dobrym posunięciem było zaangażowanie do dwóch nagrań Tomasza Gadeckiego, którego saksofon ciekawie urozmaica gitarowo-elektroniczną układankę Maćkowiaka. If It’s Not Real to trochę album kontrastów i paradoksów - piękny, choć przytłaczający, hipnotyczny i wykorzystujący mechaniczne powtórzenia, a jednocześnie pełen emocji.

 

Krzysztof Wójcik
www.popupmusic.pl


--------------------
 

Wydawnictwa Maćkowiaka zawsze zawieszone były między jawą, a rzeczywistością. Tym razem bydgoski gitarzysta postanawia pójść dalej i zaciera w swoich kompozycjach jakiekolwiek granice realności. 
 

Słuchając dotychczasowych dokonań gitarzysty Innercity Ensemble można zauważyć jak skrupulatnie rozrastają się jego utwory. Wielowarstwowe struktury kreślone przez Maćkowiaka na najnowszym wydawnictwie osiągają swoją pełnie. Utwory, które dojrzewały wraz z autorem podczas koncertów są nie tylko sumą wszystkich jego poprzednich prac, ale także nowym terenem, jak dotąd nieeksplorowanym przez artystę. Autor „If It’s not real” przyzwyczaił nas do improwizowanych, gitarowych pejzaży. Z czasem pogłębiał swoją fascynację dźwiękami syntezatora, a także poszerzał swoje kawałki jazzowym instrumentarium. Nie inaczej było tym razem. Na albumie w dwóch utworach usłyszymy saksofon Tomasza Gadeckiego, natomiast pulsujące, elektroniczne tła goszczą już na większości płyty. W coraz to śmielszy sposób muzyk rozwija swoje kompozycje. Maćkowiak nie boi się starannie budowaną przestrzeń zamazać szmerem, a gitarowe tła okryć kalką zakłóceń. Udaje mu się dzięki temu stworzyć dzieło nieoczywiste, a zarazem bardzo intrygujące. 
 

Członek kolektywu Milieu L’Acéphale jako solo- wy artysta podążą cichą drogą, ale jego autorskie wydawnictwa są w swojej formie niewymierne i pociągające. Warto spędzić z nimi trochę cza- su, aby przekonać się, że pejzaże, które odkrywa przed nami Maćkowiak są kolejnym niezbadanym lądem brutalizmu magicznego. 

 

Szymon Zakrzewski

www.issuu.com/kilof/docs/kilof_xvi

--------------------
 

Artur Maćkowiak (kiedyś znany z legendarnego SOMETHING LIKE ELVIS, dziś występujący m. in. z Innercity Ensemble i nagrywający wiele płyt w duetach - katalog nagrań: http://wetmusicrecords.bandcamp.com/) wydał w tym roku trzecią solową płytę.

Jego solowa twórczość polega zasadniczo na technice: one man guitar soundsystem, czyli jeden człowiek, gitara i szereg efektów. Wiele takich propozycji często kończy się na przeroście formy muzycznej nad treścią emocjonalną. Nie u Artura.
 

Niezależnie, czy była to pierwsza, najbardziej słoneczna, odwołująca się do pozytywnych przeżyć, melancholijna "Take Away" (recenzja: http://popupmusic.pl/…/recen…/1764/artur-mackowiak-take-away), bardziej minorowa i niepokojąca "Before the angels plays their trumpets" (recenzja: http://popupmusic.pl/…/artur-mackowiak-before-the-angels-pl…), czy obecna, najbardziej zanurzona w bezdusznej matni "If it's not real", zawsze jest to propozycja wysycona emocjonalnymi wzlotami w przestworza i upadkami z dużej wysokości, muzyka badająca stabilne przestrzenie środka i niebezpieczne wychylenia w zbyt wysokie i zbyt niskie rejony.
 

"If it's not real" jest jak do tej pory najbardziej kasandrycznym solowym albumem bydgoskiego muzyka. Słuchając tej muzyki przechodzimy przez gabinet niepokoju, zagubienia, rozbicia na cząstki elementarne, czarnej melancholii, uczuciowego mroku. Niewielu artystów jest w stanie przejść przez ten zestaw emocji w tak przekonujący sposób, jednocześnie panując w 100% nad formą muzyczną.

Całość jest skomponowana i zagrana na gitarze, klawiszach/syntezatorach i z użyciem elektroniki. W dwóch utworach gościnnie występuje saksofonista Tomasz Gadecki. Album zmiksował Michał Kupicz.
 

Oczyszczające przejście przez ciemny korytarz poruszeń i stagnacji bez wyjścia. Muzyka jako odbicie życia, które często bywa czymś innym, niż "Good day, sunshine".

Łukasz Folda

Lots 6-10 results highlight how entered within the purchasers were on condition, particularly the way a tropical 105.003 recognized exactly the rolex daytona replica same cost like a 2998-4. 105.003s are true only straight lug reference that found their method to the forums in recent several weeks, plus they haven’t been anywhere near to the omega speedmaster replica cost tag we had yesterday.