TROPY

Data utworzenia: 2016-02-26

kup cd kup plik
 

Data premiery: 14.03.2016
Czas: 65:53



Lista utworów: 

1. ANTENY

2. CZARNE USTA

3. POSEIDON

4. PAPER SUN

5. SOME SORT OF TROUBLE AND THE NEW ARTERY

6. RADIOTROPY

7. INNY SENS NIŻ TEN

8. TĘTNICE RZEK
 

TROPY - to nowy projekt muzyczny Artura Maćkowiaka i Bartka Kapsy, znanych z takich zespołów jak Something Like Elvis, Contemporary Noise Sextet, Innercity Ensemble czy Potty Umbrella. 

Debiutancka płyta “Eight Pieces” zawiera muzykę inspirowaną eksperymentalnymi filmami Pedra Fereiry. 

Daje się wyczuć, że te utwory to wypadkowa doświadczeń obu muzyków, zebranych podczas grania we wcześniejszych zespołach. Słychać w niej czujną improwizację, psychodeliczne syntezatory, jazzujące rytmy i noisowe gitary. 

Chociaż każdy z tych ośmiu utworów to oddzielna historia, inny klimat, inne emocje, to ma się poczucie, że to jedna spójna opowieść. 

 

 

www.facebook.com/tropymusic


Bartek Kapsa - perkusja, gitara basowa, elektronika
Artur Maćkowiak - gitary, syntezator, elektronika

Gościnnie na płycie zagrali:
Wojciech Jachna - trąbką w 1 i 3
Tomasz Pawlicki - flet w 3

Nagrał Artur Maćkowiak w A\V Studio w Bydgoszczy, w listopadzie 2015
Zmiksował Artur Maćkowiak i Bartek Kapsa, między grudniem 2015 a styczniem 2016
Mastering - Marcin Bociński
Okładkę zaprojektował Bartek Kapsa


 

 

 






Recenzje: 

Wszystkie tropy prowadzą do Bydgoszczy!

 

Zapamiętajcie nazwę Tropy, bo oto powstał nowy projekt na bydgoskiej scenie muzyki eksperymentalnej. Przedsięwzięcie powołali do życia Artur Maćkowiak (gitary, syntezator, elektronika) i Bartek Kapsa (perkusja, gitara basowa, elektronika) – doskonale wszystkim znani z zespołów Something Like Elvis, Contemporary Noise Quartet/Quintet/Sextet, Innercity Ensemble czy Potty Umbrella. W ubiegłym roku Maćkowiak wydał znakomity album „If It’s Not Real”. Przy okazji warto wspomnieć też o bracie Bartka, czyli o Kubie Kapsie, który w 2015 roku opublikował w barwach Denovali longplay „Vandraught 10 Vol. 1” jako Kuba Kapsa Ensemble.

 

Duet Tropy tworząc nagarnia na debiutancką płytę „Eight Pieces” inspirował się eksperymentalnymi filmami Pedra Fereiry. Wątek filmowy jest także istotny w kontekście Contemporary Noise Quintet – jak bowiem pamiętamy, członkowie tej formacji wielokrotnie brali na warsztat obrazy z gatunku kina niemego, choćby „Kot i Kanarek”, „Banici”, „Piccadilly“, „Gabinet Doktora Caligari”, „The Kid” oraz „Światła wielkiego miasta” Chaplina.

„Eight Pieces” to muzyka wyłącznie instrumentalna, zaaranżowana w sposób przemyślany, świeży i przede wszystkim pokazujący nieco inne oblicze tych świetnych instrumentalistów. Zestawiając Tropy z tym, co obaj muzycy niegdyś robili w Something Like Elvis czy Potty Umbrella, to z łatwością dojdziemy do prostego wniosku, iż świadomość kompozytorska bydgoskich artystów zdecydowanie urosła, a to z kolei wiąże się z umiejętnościami technicznymi, które u Maćkowiaka i Kapsy są na bardzo wysokim poziomie.

Wystarczy wsłuchać się w utwór „Anteny” (gościnnie na trąbce Wojciech Jachna) będący na styku Gastr del Sol i Tortoise, psychodeliczne „Czarne usta” (nie mylcie ich z Trójkowym plebiscytem „Srebrne usta”) zbliżające nas do Innercity Ensemble. Oczywiście to nie jedyne fascynujące fragmenty z „Eight Pieces”, bo takich smaczków znajdziemy o wiele więcej. Prawie piętnastominutowy „Poseidon” z partiami fletu Tomasza Pawlickiego niespiesznie przeradza się w noise’owy i gitarowo-elektroniczny trans, zaś „Paper Sun” to melancholijny oddech przed „Some Sort of Trouble and The New Artery” delikatnie przypominający solowe dokonania Roba Mazurka. W tym nagraniu mamy również nawiązanie do krążka „If It’s Not Real” Maćkowiaka. „Radiotropy” i „Tętnice rzek” pozwoliły mi poczuć klimat post-rocka lat 90. (Tortoise, Mogwai, Slint, Explosions in the Sky). W „Inny sens niż ten” perkusyjne improwizacje w wykonaniu Kapsy nawiązały owocny dialog z krautrockowym syntezatorem i gitarowymi pogłosami Maćkowiaka.

 

Koniecznie wytropcie album „Eight Pieces”, patrzcie uważnie gdzie klikacie, ale najłatwiej iść po śladach, które prowadzą do zaufanej i sprawdzonej Wet Music.

 

Łukasz Komła

www.nowamuzyka.pl

- - - 


Nie pozwólcie sobie na przeoczenie superduetu Bartka Kapsy i Artura Maćkowiaka, czyli dawnych muzyków Something Like Elvis w kameralnym składzie, w dwóch utworach powiększonym o gościnny udział trębacza Wojciecha Jachny i flecisty Tomasza Pawlickiego. Psychodeliczny rock inspirowany filmami Pedra Fereiry (inspirowanymi z kolei, o ile dobrze kojarzę, polską rzeczywistością). Świetne Czarne usta z transową, budowaną ciekawie partią sekcji rytmicznej, choć długi utwór Poseidon nieco przesadzony w rozmiarach. Po drodze panowie podejmują świetny temat z solowej płyty Maćkowiaka Some Sort of Trouble, zamykając album mocnym akcentem w postaci bardzo ładnych, impresyjnych Tętnic rzek. Post rock miesza się z minimalizmem i jazzem. Niby nic nowego dla słuchaczy uważnie śledzących kariery Kapsy i Maćkowiaka, ale choćby dla paru momentów trzeba tego posłuchać.

 

Bartek Chaciński

www.polifonia.blog.polityka.pl

- - - 

 

W Bydgoszczy to wiedzą o co chodzi. 

 

Choć scena wąska tam jak diabli, to jednak ferment twórczy nie przestaje buzować. Nawet jeśli stoją za tym głównie muzycy, których – ujmijmy sprawę delikatnie – do młodzieży już nie zaliczymy. „Eight Pieces” to kolejny owoc tego stanu rzeczy. Bo przecież dwójka tworząca Tropy: Artur Maćkowiak i Bartek Kapsa, to też goście, którzy zaczynali w latach ’90 (m.in. w Something Like Elvis).

 

Na początku lutego do sieci trafiło nagranie live z bydgoskiego MCK-u. Dwóch panów gra toksyczne dźwięki do filmu. Od razu pełen magnetyzm – wartkie bębny i nośny riff prowadzą nas przez niemal 10 minut. Po drodze wydarzają się same dobre rzeczy – psychodeliczne elektroniczne wtrącenia, kolejne warstwy ciekawie przetworzonej gitary. I tak pomału narasta to ciśnienie, aż do zawrotu głowy. Tak nęcący singiel wywołał należyte zainteresowanie całym materiałem.

 

Jeśli u was też, to się nie zawiedziecie. Długo rozwijane kompozycje pęcznieją tu od ciekawych pomysłów. Bo sama idea Tropów sięga znacznie dalej niż duo perkusja-gitara. Tropy osadzają ten zestaw w psychodeliczne syntezatory, mieszają z elektroniką, przeszkadzajkami i dętymi (tu gościnnie Wojciech Jachna i Tomasz Pawlicki). Gitary występują tu z całą masą różnorodnych brzmień, od akustycznych subtelności po głośne, space rockowe motywy.

 

Podoba mi się komunikatywność ich muzyki. A przecież jakby nie było, to muzyka eksperymentalna, wyrastająca z improwizacji. Przy tym jednak silnie rytmiczna i melodyjna. Oczywiście takie fragmenty jak utwór „Inny sens niż ten” czy część „Some Sort of Trouble And The New Artery” każą kierować ich twórczość gdzieś w stronę awangardy, ale to tylko mylne…tropy. Z drugiej strony - „Radiotropy”, „Paper Sun” i „Tętnice rzek” to wręcz malownicze, filmowe kompozycje. 

 

Tropy ciekawie też balansują między kameralnym, wyciszonym graniem, a momentami, w których przytłaczają hałasem. Tak jak w „Czarnych Ustach”, w których co prawda niespokojnie, ale jednak przez dłuższy czas bujają, by potem okładać bezlitośnie lawiną perkusyjnych uderzeń i warczącą gitarą. Podobnie w misternie rozwijanej, trwającej niemal kwadrans studyjnej wersji „Posejdona”.

 

Rytm, krautowa kwasowość i dobre, transowe melodie. Tych osiem kawałków mieści w sobie wiele dobrego. Dla mnie bomba. 

 

Radosław Soćko

www.tegoslucham.pl



* * * *

Tropy to projekt gitarzysty, performera i animatora kultury alternatywnej - Artura Maćkowiaka (znanego m.in. z płyt: ''A Sound Of The Wooden Fish", 2014 - nagranej w duecie z Grzegorzem Pleszynskim i albumu "If it's not real", 2015) oraz basisty i perkusisty Bartka Kapsy. Debiutancka płyta firmowana szyldem Tropy: "Eight Pieces" nagrana w A/V Studio w Bydgoszczy, zawiera muzykę inspirowaną filmami Pedra Fereiry - eksperymentującego artysty zamieszkałego we Wrocławiu. Tytułowe eight pieces to autorskie utwory duetu nagrane przy zastosowaniu gitar i perkusji oraz elektroniki tworzące rodzaj muzycznego cyklu, przepełnionego elementami rocka psychodelicznego i jazzu. Całość, mimo iż podana w gęstym komputerowo-syntezatorowym elektronicznym sosie, nie jest rodzajem odhumanizowanego muzaka, lecz muzyką tętniącą życiem i mieniącą się ogromem improwizowanych motywów.

Zaszczepienie w formułę elektroniczną improwizacji i prowadzonych w czasie rzeczywistym dialogów pomiędzy obojgiem instrumentalistów, stanowi ewenement niewątpliwie wyróżniający "Eight Pieces" pośród ogromu podobnych realizacji.

Niejednokrotnie mamy do czynienia z prawdziwą eksplozją instrumentalnej energii. Tak jest choćby w trakcie budującego napięcie tematu "Czarne usta", gdzie na tle generowanych elektronicznie efektów Bartek Kapsa demonstruje wyjątkowy kunszt w zakresie pełnych żywiołowości partii perkusji.

W dwóch spośród wypełniających album utworach: otwierającym płytę, transowym "Anteny" i fantastycznym "Poseidon" gościnnie wziął udział znany bydgoski trębacz i sideman Wojciech Jachna, a drugie z wymienionych nagrań ozdabiają partie fletu kolejnego gościa Tropów, Tomasza Pawlickiego. To właśnie, robiące wrażenie ulatujących w przestrzeń dźwięki fletu w dużej mierze decydują o wyjątkowości pierwszej części kilkuwątkowego utworu "Poseidon", wypełniającego według mnie najbardziej ekscytujące 14 minut całego albumu. Motoryczne akordy gitary, stylowo archaicznie brzmiące organy (wywołujące skojarzenia z wielkimi dokonaniami rocka progresywnego lat 70-tych), pulsujący transowy rytm i iście rockowa kumulacja w finale. Doprawdy majstersztyk!

"Eight Pieces" to dzieło w pełni autorskie. Materiał na przełomie 2015 i 2016 roku samodzielnie zmiksowali obaj artyści, a okładkę płyty zaprojektował Bartek Kapsa.

Tropy to projekt jaki do zaoferowania ma muzykę nietuzinkową, a jednocześnie bardzo komunikatywną i potrafiącą zainteresować zarówno miłośników muzyki rockowej, jak fanów jazzu, a nawet zwolenników noise'owych i klubowych brzmień. 

Płyta ukazała się 14 marca 2016 roku.
 

Robert Ratajczak
http://longplayrecenzje.blox.pl/html

* * * * 

 

Ależ oni tu szaleją, wśród melodii tak skrytych, tak zawiłych i tak dzikich, że słuchając Eight Pieces, aż chciałoby się przemierzać wąskie uliczki Tel Awiwu, Jerozolimy lub innego Bejrutu. A to przecież Bydgoszcz.

 

Ale to Bydgoszcz pełna transu, zapętlonych melodii, hipnotyzujących motywów i prawdziwie muzycznej ekspresji. Bartek Kapsa i Artur Maćkowiak, czołowe postacie kujawsko-pomorskiej sceny improwizowanej/eksperymentalnej, jak zwał, tak zwał, postanowili założyć nowy projekt - Tropy. I tym tropem idąc, spodziewać się mogliśmy mniej więcej takiej otoczki. Obaj muzycy, wpierani w dwóch utworach siłą instrumentów Wojciecha Jachny i Tomasza Pawlickiego, przygotowali album wciągający, z interesującymi historiami, a przede wszystkim bardzo różnorodny. Czyli taki, od którego ciężko się oderwać, a który miło się słucha i w całości, i na wyrywki.

 

Duet sprawnie uwija się przy tym całym instrumentarium. Kapsa odpowiada za perkusję, basówkę i elektronikę, Maćkowiak wziął na siebie syntezatory, gitarę oraz też elektronikę. Zaproszeni goście, wybitny trębacz Wojciech Jachna i plecista Tomasz Pawlicki, pojawiają się w łącznie dwóch utworach, wnosząc do kompozycji i powiew świeżości, i improwizowaną dzikość. Tak to zresztą jest, gdy bydgoska śmietanka zbiera się w jednym miejscu i nagrywa album nawiązujący do tematyki filmowej. Bo Tropów założeniem było przygotowanie wydawnictwa właśnie do produkcji portugalskiego reżysera Pedro Fereiry. Dlatego właśnie, mówiąc o Eight Pieces, trzeba podkreślać plastyczność tej muzyki, jej filmowy - czytaj: zróżnicowany - charakter. Zróżnicowany, bo muzycy czerpią z różnych stylistyk, przyjmując i orientalne melodie, i post-rockowe stepy, jazzowe zawiłości też się znajdą, a i nawiązania do solowej twórczości Artura Maćkowiaka czy Something Like Elvis nie będą bezzasadne.

 

Bardzo ładne jest już samo otwarcie. Psychodeliczne klawisze w „Antenach”, powtarzane jak mantra te same motywy na gitarze, rozstrojone rzężenie w tle, miarowa perkusja, Tropy budują muzyczne napięcie, bo przyciskane przez Maćkowiaka przestery na gitarze czy unosząca się melancholijnie trąbka Jachny robią tutaj robotę, zapewniając rozrywkę „przez wielkie eR” od samego początku. Zmiana atmosfery nadchodzi już wraz z drugimi na liście „Czarnymi ustami”, gdzie dynamiczna i orientalna rytmika z pulsacyjnymi klawiszami przeradza się w prawdziwą perkusyjno-syntezatorową improwizację z elektroniczno-transowym noise'em w tle. Kapsa umiejętnie zagęszcza powietrze swoimi bębnami, Wojciech Jachna ponownie pojawia się na Eight Pieces za sprawą „Posejdona”, impro-postpunkowej odysei wybrzmiewającej niemal kwadrans. To najdłuższa kompozycja na płycie, nagrana z największym rozmachem i podejmująca najwięcej bodaj wątków, czy to przez narastające, patetycznie pachnące organy, czy w końcu dzięki partiom fletu Tomasza Pawlickiego, o noise'owych riffach Maćkowiaka czy jazzowych frazach saksofonu Jachny własnie. Ta posępna, niemal kasandryczny utwór przygniata swoim ciężarem i ogromną ekspresją. Sztos? Chyba można by było użyć właśnie takiego sformułowania.

 

Ale hałaśliwe, quasiniechlujne, zahaczające o post-punk melodie to jedno, a ambientowo-postrockowe kompozycje to drugie. A i do takich muzycznych korzeni sięgają Tropy na swojej płycie. „Paper Sun”, jak sam tytuł sugeruje, to utwór rozleniwiony, stonowany, coś jakby lekko wycofany, jeśli porówna się go z poprzednikiem. Tym samym tropem podążają „Radiotropy”, choć jest to jednocześnie chyba najsłabsza pozycja z Eight Pieces, a na pewno najbardziej komercyjna, z chillwave'owymi, sennymi rozwiązaniami u podstaw. Jest jeszcze coś. „Some Sort of Trouble and The New Artery”; singiel promujący wydawnictwo i rozpalający największe nadzieje co do płyty. Utwór-kolos z chwytającym basem, porywającymi partiami gitary, wibrującymi klawiszami, znowuż jazgoczącym elektrykiem i napędzającą wszystko perkusją stanowi najmocniejsze i najciekawsze nagranie całej płyty. Nie mam pojęcia, co Kapsa i Maćkowiak mieli w głowach podczas komponowania „Some Sort of Trouble and The New Artery”, ale wyszło im to bardzo, bardzo... bardzo okazale. Zresztą jak i całe Eight Pieces. 

 

Piotr Strzemieczny

www.fyh.com.pl

* * * *

 

Tropy znów prowadzą do Bydgoszczy.

 

"Granica naszego kompromisu pokrywa się z linią między naszymi pośladkami. Nie wejdziemy w żaden układ, który będzie wymagał od nas dania dupy. Moment gdy zaczyna się dawanie dupy wyczuwamy intuicyjnie" – manifestował Artur Maćkowiak na łamach Anteny Krzyku w 2003 roku. Dziś po trzynastu latach. można już tą deklarację zweryfikować. Oczywiście intuicyjnie. Pretekstem jest debiutancka płyta zespołu Tropy, stworzonego przez Maćkowiaka (gitara, syntezator, elektronika) i Bartka Kapsę (perkusja, bas, elektronika), niegdyś członków znakomitej formacji Something Like Elvis. Przeszło dekadę temu kapela z Szumina wraz Ewą Braun i Kristen dokonała małego przewrotu na polskiej scenie alternatywnej muzyki gitarowej.

 

Siłą Tropów jest eklektyzm. Kompozycje bydgoskiego duetu Maćkowiak-Kapsa żonglują wielobarwną talią stylów i gatunków. Na "Eight Pieces" połyskujące syntetycznym brzmieniem klawisze, spotykają się z ciężkimi prog-rockowymi progresjami. Melodyjność z zawiesistymi gitarowymi pasażami. Rytmika zaś przeskakuje miedzy klubowym bitem, rockową motoryką, a jazzową dynamiką. Ten estetyczny melanż jest nierzadko domeną pojedynczego utworu. Koncepcja aby pomieścić te wszystkie estetyczne punkty odniesienia i zawrzeć je w jednej narracji musiała odnaleźć dla siebie odpowiednią strukturę w kompozycji. Stąd skłonność duetu do budowania długich, dynamicznych kompozycji, zmierzających najczęściej do okazałych kulminacji ("Posejdon"). Choć uczciwie trzeba stwierdzić, że zdarzają się na tej płycie dłużyzny, to jednak warto uważnie prześledzić proces i dynamikę ewolucji utworów; jak wymieniają się motywy melodyczne i instrumentacje; w końcu jak zmienia się temperatura i intensywność narracji.

 

Pisząc o muzyce Tropów nie sposób nie odnieść się do końcówki lat dziewięćdziesiątych XX wieku i początku zerowych XXI. Zwłaszcza, gdy otwierająca płytę kompozycja "Anteny" rozpoczyna się motywem, niemal żywcem wyjętym z płyty "Cigarette Smoke Phantom" Something Like Elvis. Melodyjna, zapadająca w pamięć psychodeliczna pętla, niegdyś domena grającego na akordeonie i syntezatorze Macieja Szymborskiego, tu została sparafrazowana szklistym klawiszem Artura Maćkowiaka. Debiutancką płyta "Eight Pieces" stawia estetyczny pomost miedzy millenium, a drugą dekadą XXI w., a intencje muzyków pozostają wierne tym, które przyświecały im przed kilkunastu laty, gdy współtworzyli jeden z ciekawszych momentów na scenie rodzimej muzyki niezależnej, zarówno we wspomnianym Something Like Elvis, jak i w późniejszych Contemporary Noise Sextet (Quintet) i Potty Umbrella. Zatem z perspektywy przytoczonej na wstępie deklaracji Maćkowiaka, można stwierdzić, że "linia między pośladkami" pozostała nienaruszona.

 

Doświadczenia w produkcji i realizacji nagrań, udział w licznych, rozpiętych stylistycznie projektach, pozostawanie wciąż w krajowe czołówce najbardziej kreatywnych instrumentalistów, udokumentowane świetnymi płytami. Wreszcie; prowadzenie labelu i kierowanie festiwalem Fonomo, aktywny udział w kreowaniu nowych scen (Bydgoszcz), a także bycie łącznikiem miedzy starą a nową awangardą (Mózg). Wszystko to wskazuje na Maćkowiaka i Kapsę jako na artystów świadomych swojego miejsca, czasu i twórczości. Niemal dwie dekady zaowocowały z pewnością tego rodzaju oświadczeniem, które pozwoliło zarejestrować im w duecie (goście; Jachna i Pawlicki - pełnią tu rolę podwykonawców) materiał, który przed laty możliwy był do zrealizowania tylko w o wiele szerszych składach. Możliwe że buńczuczna, młodzieńcza iskra twórcza została nieco zastąpiona rutyną starego wygi, ale muzyka bydgoskiego duetu intryguje swą witalnością i charyzmą.

 

Trudno z perspektywy roku 2016 mówić o powrocie post-rocka, wszak eklektyzm będący jego fundamentem stał się elementarnym językiem muzyki i powszechną praktyką artystyczną. Jednak daje do myślenia fakt funkcjonowania w ramach tylko bydgoskiej sceny takich formacji jak Tropy, Alameda 5, czy Inercity Ensemble, dla których punktem wyjścia staje się improwizacja zakorzeniona w muzyce nie tylko jazzowej, ale przede wszystkim w rockowej.

 

Bartosz Nowicki

www.1uchem1okiem.blogspot.com
 


* * * *
 

Wspólna płyta dwóch muzyków z bardzo ważnego dla polskiej sceny niezależnej Something Like Elvis. W latach 90. ten wyrosły z nurtu noise'owego, posthardcore'owego kwintet gości w trampkach miał niesłychaną energię, zmysł do innowacji i świetne piosenki. Po zagranicznych trasach i trzech płytach w 2003 r. zespół się rozpadł, perkusista Bartek Kapsa z bratem Kubą, basistą i klawiszowcem, zaczął grać w Contemporary Noise Quintet, gitarzysta Artur Maćkowiak z pozostałymi muzykami znalazł się w również jazzującym, ale bardziej przystępnym Potty Umbrella, gdzie grał na syntezatorach.

 

Scena bydgoska od tamtych czasów bardzo się zmieniła. Główną postacią został Kuba Ziołek, gitarzysta patronujący nurtowi nawiązującemu do kraut rocka. Równie mocni są jazzmani, na czele z obecnymi na płycie Tropów Wojciechem Jachną i Tomaszem Pawlickim. Maćkowiak i Bartek Kapsa nawiązują do tych zmian: eksplorują swoje pasje muzyką filmową, instrumentalną, a główną inspiracją "Eight Pieces" są krótkie filmy młodego Portugalczyka Pedro Ferreiry (które, jeśli dobrze rozumiem, muzycy ilustrowali na żywo podczas pokazów w Bydgoszczy). Potrafi on np. przechować taśmę z filmem w słoiku z ogórkami, a później gotować ją z przyprawami, środkami czystości i osobistymi przedmiotami, żeby "stworzyć intymność" i wykazać podobieństwo przygotowywania filmu do gotowania potrawy. Mieszka we Wrocławiu.

 

"Eight Pieces", biorąc pod uwagę filmy Ferreiry, jest zaskakująco melodyjne i przystępne. Od pierwszych na liście, "zbyt wolnych na kraut" balladowych "Anten", przez niepokojące, ziołkowskie w klimacie (fingerpicking) "Paper Sun", po rozdzwonione marimbami "Some Sort Of Trouble And The New Artery" to wszystko są piosenki. Największe i jak najlepsze wrażenie robią na mnie zupełnie od siebie różne "Poseidon" i "Radiotropy". Ta ostatnia jest uroczą melodyjką stworzoną dla maszynisty kolejki wąskotorowej. Ta pierwsza - dłuższa, wieloczęściowa opowieść - przywodzi na myśl ostatnią płytę Something Like Elvis. Artyści startują od organowego drona i w ciągu 14 minut przepływają (z udziałem wspomnianych gości) przez leniwą psychodelię, improwizację do post rocka i transu.

 

Z tą płytą trzeba wyjść z domu i poszukać tropów wiosny. 

 

Jacek Świąder

www.wybrorcza.pl

* * * *